Pairing: JongTae ( Jonghyun x Taemin)
Zespół: SHINee
N/A: Kolejny popieprzony wymysł mojej wyobraźni... Lepiej nie wiedzieć skąd biorę takie pomysły, serio. Ogółem ten shot jest dla mnie szczególnie ważny ponieważ pisałam go w dość kiepskim humorze... Jestem mimo wszystko z niego zadowolona. W przyszłym tygodniu przewiduję kolejny rozdział Don't scream baby. Wyczekujcie kolejnej notki!
Rating: NC-17
Ostrzeżenia: [ U W A G A S P O I L E R ] samookaleczanie, samobójstwo, Seks
- Taemin, czy ty napewno chcesz to zrobić? - Spytał Jonghyun usadawiając młodszego okrakiem na jego kolanach.
- Tak, jestem tego pewny. - Powiedział wyciągając nowiutką żyletkę z szafki nocnej i podając mu ją. Jong chwilę poobracał metal w dłoniach i kazał młodszemu podwinąć rękawy. Przysunął żyletkę do jego nadgarstka i popatrzał głęboko chłopakowi w oczy. Zatracił się w dużych, błyszczących tęczówkach i ciemnych źrenicach. Gdy Taemin wydał nieme pozwolenie Jonghyun wolno przejechał nią po gorącej skórze. Dało się słyszeć cichutki jęk i szybszy oddech. Po chwili z rozciętego miejsca wypłynęła soczyście czerwona krew. Jonghyun nie zaprzestał na tym. Po chwili zrobił jedno i jeszcze jedno cięcię. Zaprzestał po tym jak ręka chłopaka wyglądała jak krwawa masakra. Taemin lekko się skulił czując pulsujący ból na całej ręce. Było mu tak cholernie dobrze... Kochał ten ból a zadawany przez Jonghyuna smakował jeszcze lepiej. To uczucie było nie do opisania. Długi, pieczący lekko szczypiący ale przyjemny - ból. Taemin go kochał i był od niego zauleżniony tak jak od Jonghyuna. Oboje byli jak Ying i Yang. Oboje się dopełniali, jedno bez drugiego starciło by sens i nie mogli by bez siebie żyć. Kochali się i swoje uzależnienia. W pełni siebie akceptowali takimi jacy byli. I na tym się skończyło bo tylko oni sie tolerowali... Świat dowiedział się o nich przez przypadek. Kiedyś w prawie pustej kawiarni pocałowali się... Na drugi dzień zdjęcia z ich randki były na głownych stronach gazet i magazanynów a nawet w telewizji. Dla świata było to nie do przyjęcia. Dwie gwiazdy Taemin - świetny tancerz, młody, zgrabny i utalentowany. Jonghyun - świetny głos, ABS, figura i uroda w związku. Ludzie tego nie zaakceptowali, codziennie dostawali listy i telefony z pogróżkami i wyzwiskami ale dzisiaj postanowili to skończyć raz na zawsze. Postanowili się zabić, mimo, że jeszcze dużo rzeczy było przed nimi. Na przykład Taemin jeszcze nigdy się nie kochał ale Jonghyun postanowił to zmienić. Chociaż jedna przyjemna rzecz należała mu się przed śmiercią...
Jonghyun chcąc spełnić swój niecny plan złapał delikatnie rękę Taemina i zaczął zlizywać z niej cięknącą krew. Powoli kreślił tylko jemu znane znaki językiem. Nie oszczędził żadnej kropli krwi. Jonghyun piął się coraz wyżej aż przed oczami pojawiły mu się jego piękne obojczyki. Nie mógł się nim oprzeć i zaczął je deliktanie ssać i przygryzać. To samo czynił z szyją aż w końcu się zatrzymał tuż prz ustach. Popatrzał na nie chwilkę i wbił się w nie bez żadnych skrupułów. Całowali się namiętnie i z pasją. Na piewrszy rzut oka od razu było widać że obojgu się to podoba. Oderwali się po chwili od siebie zdyszani. Zdjeli z siebie koszulki a Jonghyun zmienił pozycję. Taemin był teraz pod nim. Nie zastanawiając się chwili Dinozaur dorwał się do sutka Tae i zaczął go pieścić raz językim a raz palcami. W pokoju dało się słyszeć ciche jęki Minniego i przyśpieszone oddechy. Było tam tak gorąco, że okna zaparowaly. Jonghyun powoli zjeżdżał coraz niżej aż w końcu zatrzymał się prz szarych dresach Taemina nisko opuszczonych na biodrach. Spojrzał się na twarz Tae która była wykrzywiona od nadmiaru wrażeń. Jong pod świadomie uśmiechnął się pod nosem i położył rękę na nie małej wypukłości w spodniach Taemina. Taemin czując dłoń swojego Hyunga na jego przyrodzeniu wziął głośny, głeboki wdech. Wiedział na co się pisze ale nie sądził, że Jonghyun będzie taki bezpośredni. Po chwili sam zaczął ruszać biodrami co Jongowi bardzo się spodobało. Po chwili oboje byli nadzy a Dinozaur leżał pomiędzy nogami Tae i drażnił się z nim. Jego ręka bardzo delikatnie go pieściła. Starszy wykonał kilka ruchów ręką chcąc doprowadzić go do spełnienia ale Taemin na to nie pozwolił. Zerwał się z miejsca i uklęknął tyłem do Jonghyuna.
- Jong... Przygotuj mnie. Chcę Cię czuć w sobie, tu i teraz... To nasza ostatnia szansa...błagam...
- D-dobrze ale... Nie mam żadnego żelu czy coś... Będzie boleć, jesteś tego świadomy?
- Tak, wiem...
- Taemin?
- Tak?
- Kocham Cię.
- Ja Ciebie też, Jonghyun.
Jonghyun nachylił się i pocałował Taemina. Delikatnie przygryzał jego wargi i krążył językiem po jego. Chwilę jeszcze się przytulali aż w końcu Jonhyun zaczął drażnić wejście Minniego palcem.
Wodził nim po pośladkach i zjeżdżał nim od góry do dołu aż w końcu wbił w niego opuszek. Czuł gorące ścianki odbytu Minniego które powoli zaciskały się na jego palcu. W między czasie nachylił się nad nim by zająć jego sutka ustami. Ssał go i lekko podgryzał a Taemin był kekko zamroczony wszystkimi doznaniami, w życiu nie było mu tak dobrze a to jeszcze nie koniec. Jong wpychał go coraz głebiej i obracał tak, że cały jego palec był w nim zagłębiony. Powoli go wyjął i jeszcze raz wsadził by Rudzielec chociaż trochę się przyzwyczaił do penetrcji. Po chwili Jong wykonywał już nożyczki i inne tego typu zabawy a drugą ręką pieścił dumę Tae. Jonghyun z chwili na chwilę coraz ssybciej go pompował i z biegiem czasu dokładał palce aż w końcu cała jego ręka znalazła się w jego odbycie. To było za dużo dla Taemina. Było mu tak dobrze, że więcej nie mógł się kontrolować. Jęknął głośno i spuścił się po części na ręke Jonga i pościel. W žyciu nie było mu tak dobrze, to nie było to samo co dopiessczanie się samemu pod prysznicem. Taemin wiedział, że to dopiero rozgrzewka. Za chwilę miał poczuć pierwszy raz swojego chłopaka w sobie. Bał się. Tak cholernie się bał. Bał się pierwszego razu ale też tego co ma się stać zaraz po nim. Mają razem wziąść tabletki i razem popić je alkoholem. Razem mają umrzeć. Fakt, że zaraz to się stanie wywołuje uśmiech na twarzy Tae. Taemin położył się na plecach i rozłożył nogi czekając na wejście Jonghyuna. Starszy przysunął się do niego i jednym ruchem wszedł w niego. Taeminowi krzyk ugrxązł w gardle. Nie mógł wydusic z siebie ani słowa. Jong Nie ruszał się nawet o mililmetr bez zgody Tae. Poczekał minutę i czując oplatające go ręce Taemina zaczął się powoli poruszać. Delikatnie pchał w ciasne ścianki odbytu. Dokładnie czuł gorąco w jego wnętrzu. Jonghyun chcąc sprawić tą chwilę jeszcze bardziej romantyczną naparł jeszcze bardziej na niego i go pocałował. Był to w prawdzie bardzo krótki pocałunek ale zawierał dużo uczuć. Jonghyun popatrzał na szafkę nocną i zobaczył tą samą żyletkę którą przed chwilą sam ciął swojego chłopaka. Wziął ją do ręki jednocześnie nadal pchając w Taemina i zaczął rzeźbić na jego brzuchu. Dla Tae to była podwójna rozkosz. Znowu to uczucie. Ten ból... Było mu tak dobrze... Taemin od tych wszystkich pieszczot znowu stwardniał co nie uszło uwadze starszego. Jong gdy w końcu skończył swoje "dzieło" z powrotem wziął dumę swojego chłopaka w rękę i zaczął go pieścić. Posuwał ręką w górę i dół w takim samym tępie co pchał w niego. Taemin doszedł pierwszy a Jong czując zaciskająjy się odbyt chłopaka na jego dumie poszedł w ślady za swoim chłopakiem. Leżeli teraz splecenie że sobą w całkowitej ciszy. Nie była krępująca ponieważ każdy był pogrążony w swoich myślach. Mijały minuty, a może i nawet godziny aż w końcu Jonghyun się podniósł i spojrzał na Taemina
- Taemin.....
- Zróbmy to. Teraz. Tutaj. Razem.
- Jesteś pewien? - Spytał Jong łapiąc młodszego za policzek i patrząc mu prosto w oczy. Minnie wtulił się w dłon chłopaka i zamknął na chwilę oczy.
- Tak. Jestem pewien. Chyba, że Ty...
- Chcę tego.
Taemin nie chcąc tarcić więcej czasu sięgnął po dwa opakowania tabletek nasennych i 4 wódki które leżały na szafce nocnej obok pary. Podał jedno opakowanie tabletek starszemu i dwie litrówki. Oboje otworzyli swoje opakowania i bez namysłu połknęli prawie wszystko i popili alkocholem. Teraz zostało tylko czekanie. Taemin położył się obok chłopaka i pocałował go. Bardzo delikatnie ale namiętnie za razem. Obydwojgu zaczęło być nie dobrze, kręciło im się w głowie ale mimo wszystko kurczowo się wtulali w siebie.
Jeszcze Tylko chwilę....
Jeszcze minutkę...
Zaraz będzie po wszystkim....