środa, 29 stycznia 2014

Don't scream, baby. [ P R O L O G ] 0/?

Tytuł: Don't scream, baby. 0/? [ P R O L O G ]
Pairing:Taekai (główny), Taoris, JongKey, TaekaiJong
Gatunek: fluff,smut,
Ostrzeżenia:Seks, brutalne sceny, przemoc, trójkąty (...),sceny samookaleczania się
Rating: G, NC-17


2 lata w zakładzie karnym dla nieletnich w zawieszeniu na 5 lat - taki wyrok usłyszał Jongin za posiadanie przy sobie 5g marihuany. Policja złapała go na imprezie, Kai (bo tak na niego wołali) schlał się tak, że nie był w stanie utrzymać się na nogach. Halne wiatry wiały i te chodniki wtedy jakieś wąskie się wydawały. Policjanci znaleźli go przed klubem całującego się z... chodnikiem. Przez przypadek znaleźli woreczek z towarem... Można by rzec, że młody sam wpakował się bo chciał poszukać telefonu do mamy w kurtce, no i wypadł magiczny woreczek... Policjanci od razu zawieźli go na komendę i takie są teraz skutki. Siedzi tu, na sali sądowej... A właściwie już nie, bo prowadzą go dwaj policjanci zapewne w stronę radiowozu który zawiezie go od razu do przysłowiowego poprawczaka... Jego mama obiecała, że przywiezie mu potrzebne rzeczy. Grzecznie wsiadł do radiowozu, do którego niemal go wepchnięto. - Masz za swoje, palancie... - Powiedział do siebie Jongin. Ostatni raz spojrzał na rozległe otoczenie, włożył słuchawki na uszy i skupił się na lecącej z nich melodii. Zaczynał nowe, niektórzy powiedzieli by, że gorsze życie, ale to nie w jego stylu. On zawsze i wszędzie się dobrze bawił.

Ogłoszenia duszpasterskie i krótki szocik.

Hejó, hejó!
Youngah wraca do was z króciótkim łan szotem. Pairing dowolny. ;3
Mam dla was dobrą wiadomość! Mam pomysł na dłuższe opowiadanie. Między rozdziałami planuję dodać jakieś shoty. Prolog do opowiadania pojawi się dziś albo jutro. Zachęcam do komentowania.^^

Spojrzenia:
Dwa
Czułe
Głębokie
Piękne
Pociagające.
Dotyk:
Miękki
Delikatny
Szybki
Zachłanny
Drapieżny
Pocałunek:
Mokry
Delikatny
Namiętny
Perwersyjny
Słodki.
Jedno pchnięcie.
Porozrzucane ubrania.
Ciepło.
Wilgotno.
Romantycznie.
Dwie osoby, jedno łóżko.
Pocałunek.
Strużka śliny.
Jeden palec
Jeden odbyt
Pełno jekow.
Pozadanie.
Podniecenie.
Uwielbienie.
Przyjemność.
Dwa ciała.
Złączone.
Miłością nasycone.
Szybkie ruchy.
Ujście.
Miłość.

wtorek, 24 grudnia 2013

Two fallen angels - suicide. First time.

Pairing: JongTae ( Jonghyun x Taemin)
Zespół: SHINee
N/A: Kolejny popieprzony wymysł mojej wyobraźni... Lepiej nie wiedzieć skąd biorę takie pomysły, serio. Ogółem ten shot jest dla mnie szczególnie ważny ponieważ pisałam go w dość kiepskim humorze... Jestem mimo wszystko z niego zadowolona. W przyszłym tygodniu przewiduję kolejny rozdział Don't scream baby. Wyczekujcie kolejnej notki!
Rating: NC-17
Ostrzeżenia: [ U W A G A S P O I L E R ] samookaleczanie, samobójstwo, Seks




- Taemin, czy ty napewno chcesz to zrobić? - Spytał Jonghyun usadawiając młodszego okrakiem na jego kolanach.
- Tak, jestem tego pewny. - Powiedział wyciągając  nowiutką żyletkę z szafki nocnej i podając mu ją. Jong chwilę poobracał metal w dłoniach i kazał młodszemu podwinąć rękawy. Przysunął żyletkę do jego nadgarstka i popatrzał głęboko chłopakowi w oczy. Zatracił się w dużych, błyszczących tęczówkach i ciemnych źrenicach. Gdy Taemin wydał nieme pozwolenie Jonghyun wolno przejechał nią po gorącej skórze. Dało się słyszeć cichutki jęk i szybszy oddech. Po chwili z rozciętego miejsca wypłynęła soczyście czerwona krew. Jonghyun nie zaprzestał na tym. Po chwili zrobił jedno i jeszcze jedno cięcię. Zaprzestał po tym jak ręka chłopaka wyglądała jak krwawa masakra. Taemin lekko się skulił czując pulsujący ból na całej ręce. Było mu tak cholernie dobrze... Kochał ten ból a zadawany przez Jonghyuna smakował jeszcze lepiej. To uczucie było nie do opisania. Długi, pieczący lekko szczypiący ale przyjemny - ból. Taemin go kochał i był od niego zauleżniony tak jak od Jonghyuna. Oboje byli jak Ying i Yang. Oboje się dopełniali, jedno bez drugiego starciło by sens i nie mogli by bez siebie żyć. Kochali się i swoje uzależnienia. W pełni siebie akceptowali takimi jacy byli. I na tym się skończyło bo tylko oni sie tolerowali... Świat dowiedział się o nich przez przypadek. Kiedyś w prawie pustej kawiarni pocałowali się... Na drugi dzień zdjęcia z ich randki były na głownych stronach gazet i magazanynów a nawet w telewizji. Dla świata było to nie do przyjęcia. Dwie gwiazdy Taemin - świetny tancerz, młody, zgrabny i utalentowany. Jonghyun - świetny głos, ABS, figura i uroda w związku. Ludzie tego nie zaakceptowali, codziennie dostawali listy i telefony z pogróżkami i wyzwiskami ale dzisiaj postanowili to skończyć raz na zawsze. Postanowili się zabić, mimo, że jeszcze dużo rzeczy było przed nimi. Na przykład Taemin jeszcze nigdy się nie kochał ale Jonghyun postanowił to zmienić. Chociaż jedna przyjemna rzecz należała mu się przed śmiercią...
Jonghyun chcąc spełnić swój niecny plan złapał delikatnie rękę Taemina i zaczął zlizywać z niej cięknącą krew. Powoli kreślił tylko jemu znane znaki językiem. Nie oszczędził żadnej kropli krwi. Jonghyun piął się coraz wyżej aż przed oczami pojawiły mu się jego piękne obojczyki. Nie mógł się nim oprzeć i zaczął je deliktanie ssać i przygryzać. To samo czynił z szyją aż w końcu się zatrzymał tuż prz ustach. Popatrzał na nie chwilkę i wbił się w nie bez żadnych skrupułów. Całowali się namiętnie i z pasją. Na piewrszy rzut oka od razu było widać że obojgu się to podoba. Oderwali się po chwili od siebie zdyszani. Zdjeli z siebie koszulki a Jonghyun zmienił pozycję. Taemin był teraz pod nim. Nie zastanawiając się chwili Dinozaur dorwał się do sutka Tae i zaczął go pieścić raz  językim a raz palcami. W pokoju dało się słyszeć ciche jęki Minniego i przyśpieszone oddechy. Było tam tak gorąco, że okna zaparowaly. Jonghyun powoli zjeżdżał coraz niżej aż w końcu zatrzymał się prz szarych dresach Taemina nisko opuszczonych na biodrach. Spojrzał się na twarz Tae która była wykrzywiona od nadmiaru wrażeń. Jong pod świadomie uśmiechnął się pod nosem i położył rękę na nie małej wypukłości w spodniach Taemina. Taemin czując dłoń swojego Hyunga na jego przyrodzeniu wziął głośny, głeboki wdech. Wiedział na co się pisze ale nie sądził, że Jonghyun będzie taki bezpośredni. Po chwili sam zaczął ruszać biodrami co Jongowi bardzo się spodobało. Po chwili oboje byli nadzy a Dinozaur leżał pomiędzy nogami Tae i drażnił się z nim. Jego ręka bardzo delikatnie go pieściła. Starszy wykonał kilka ruchów ręką chcąc doprowadzić go do spełnienia ale Taemin na to nie pozwolił. Zerwał się z miejsca i uklęknął tyłem do Jonghyuna.
- Jong... Przygotuj mnie. Chcę Cię czuć w sobie, tu i teraz... To nasza ostatnia szansa...błagam...
- D-dobrze ale... Nie mam żadnego żelu czy coś... Będzie boleć, jesteś tego świadomy?
- Tak, wiem...
- Taemin?
- Tak?
- Kocham Cię.
- Ja Ciebie też, Jonghyun.
Jonghyun nachylił się i pocałował Taemina. Delikatnie przygryzał jego wargi i krążył językiem po jego. Chwilę jeszcze się przytulali aż w końcu Jonhyun zaczął drażnić wejście Minniego palcem.
Wodził nim po pośladkach i zjeżdżał nim od góry do dołu aż w końcu wbił w niego opuszek. Czuł gorące ścianki odbytu Minniego które powoli zaciskały się na jego palcu. W między czasie nachylił się nad nim by zająć jego sutka ustami. Ssał go i lekko podgryzał a Taemin był kekko zamroczony wszystkimi doznaniami, w życiu nie było mu tak dobrze a to jeszcze nie koniec. Jong wpychał go coraz głebiej i obracał tak, że cały jego palec był w nim zagłębiony. Powoli go wyjął i jeszcze raz wsadził by Rudzielec chociaż trochę się przyzwyczaił do penetrcji. Po chwili Jong wykonywał już nożyczki i inne tego typu zabawy a drugą ręką pieścił dumę Tae. Jonghyun z chwili na chwilę coraz ssybciej go pompował i z biegiem czasu dokładał palce aż w końcu cała jego ręka znalazła się w jego odbycie. To było za dużo dla Taemina. Było mu tak dobrze, że więcej nie mógł się kontrolować. Jęknął głośno i spuścił się po części na ręke Jonga i pościel. W žyciu nie było mu tak dobrze, to nie było to samo co dopiessczanie się samemu pod prysznicem. Taemin wiedział, że to dopiero rozgrzewka. Za chwilę miał poczuć pierwszy raz swojego chłopaka w sobie. Bał się. Tak cholernie się bał. Bał się pierwszego razu ale też tego co ma się stać zaraz po nim. Mają razem wziąść tabletki i razem popić je alkoholem. Razem mają umrzeć. Fakt, że zaraz to się stanie wywołuje uśmiech na twarzy Tae. Taemin położył się na plecach i rozłożył nogi czekając na wejście Jonghyuna. Starszy przysunął się do niego i jednym ruchem wszedł w niego. Taeminowi krzyk ugrxązł w gardle. Nie mógł wydusic z siebie ani słowa. Jong Nie ruszał się nawet o mililmetr bez zgody Tae. Poczekał minutę i czując oplatające go ręce Taemina zaczął się powoli poruszać. Delikatnie pchał w ciasne ścianki odbytu. Dokładnie czuł gorąco w jego wnętrzu. Jonghyun chcąc sprawić tą chwilę jeszcze bardziej romantyczną naparł jeszcze bardziej na niego i go pocałował. Był to w prawdzie bardzo krótki pocałunek ale zawierał dużo uczuć. Jonghyun popatrzał na szafkę nocną i zobaczył tą samą żyletkę którą przed chwilą sam ciął swojego chłopaka. Wziął ją do ręki jednocześnie nadal pchając w Taemina i zaczął rzeźbić na jego brzuchu. Dla Tae to była podwójna rozkosz. Znowu to uczucie. Ten ból... Było mu tak dobrze... Taemin od tych wszystkich pieszczot znowu stwardniał co nie uszło uwadze starszego. Jong gdy w końcu skończył swoje "dzieło" z powrotem wziął dumę swojego chłopaka w rękę i zaczął go pieścić. Posuwał ręką w górę i dół w takim samym tępie co pchał w niego. Taemin doszedł pierwszy a Jong czując zaciskająjy się odbyt chłopaka na jego dumie poszedł w ślady za swoim chłopakiem. Leżeli teraz splecenie że sobą w całkowitej ciszy. Nie była krępująca ponieważ każdy był pogrążony w swoich myślach. Mijały minuty, a może i nawet godziny aż w końcu Jonghyun się podniósł i spojrzał na Taemina
- Taemin.....
- Zróbmy to. Teraz. Tutaj. Razem.
- Jesteś pewien? - Spytał Jong łapiąc młodszego za policzek i patrząc mu prosto w oczy. Minnie wtulił się w dłon chłopaka i zamknął na chwilę oczy.
- Tak. Jestem pewien. Chyba, że Ty...
- Chcę tego.
Taemin nie chcąc tarcić więcej czasu sięgnął po dwa opakowania tabletek nasennych i 4 wódki które leżały na szafce nocnej obok pary. Podał jedno opakowanie tabletek starszemu i dwie litrówki. Oboje otworzyli swoje opakowania i bez namysłu połknęli prawie wszystko i popili alkocholem. Teraz zostało tylko czekanie. Taemin położył się obok chłopaka i pocałował go. Bardzo delikatnie ale namiętnie za razem. Obydwojgu zaczęło być nie dobrze, kręciło im się w głowie ale mimo wszystko kurczowo się wtulali w siebie.
Jeszcze Tylko chwilę....
Jeszcze minutkę...
Zaraz będzie po wszystkim....

sobota, 30 listopada 2013

Toaleta miejscem pogodzin.

Aishh... Nie mam kompletnie czasu na pisanie, wubaczcie mi... W sumie zastanawiam się czy nie zawiesic bloga bo i tak tego nikt nie czyta...
Dedyk dla mojej kochanej Marty^^

Zespół: EXO
Paring: SULAY ( Suho x Lay)
Rating: NC-17

Siedziałem w sali od fizyki wpatrując się w okno. Mój chłopak Lay walnął na mnie śmiertelnego foszka bamboszka i nawet nie miałem z kim porozmawiać. W sumie może to i lepiej bo ta Stara rura znowu by się przyjebała. Rozmyślając o tym jak pogodzić się z moim kochaniem usłyszałem trzask drzwi. Po chwili zorientowałem się, że mój pan obrażalski gdzieś wyszedł. Oj nie ładnie tak opuszczać lekcje, będzie kara. Moje kolejne przemyślenia przerwał dźwięk dzwonka. Szybko spakowałam siebie i mojego chłopaka i wybiegłem z klasy jako pierwszy.  Pobiegłem jak oparzony przez korytarz poszukać moje kochanie. Nigdzie nie mogłem go znaleźć więc weszłem do toalety opłukać twarz i zamarłem. Z jednej z kabin dochodziły cichutkie jęki. Suho je doskonale znał. To był jego chłopak. Bez zastanowienia szarpnął za drzwi i... okazało się, że są zamknięte. To było do przewidzenia...
- LAY OTWIERAJ! - Krzyknął starszy. Dźwięki po chwili ucichły i dało się usłyszeć cichy zgrzyt zamka. Po otworzeniu drzwi Suho zobaczył Laya opierającego się o ścianę z nie małym problemem w spodniach.
- Hyung, s-skąd ty...
- Oj zamknij się. - Przerwał mu starszy zamykając drzwi na zamek i przypierając młodszego do ściany. Lay spojrzał głęboko w oczy chłopakowi i się zarumienił. Suho namiętnie go pocałował rozpinając jego krawat i koszule od mundurka. Zerwał z niego górną część garderoby i zaczął całować jego szyję zasysając się na jego aksamitnej skórze i zostawiają słodko czerwone ślady. Zaczął ją lizać i podgryzać zjeżdżając na obojczyki i ywykonując takie same czynności. Lay nie wytrzymał i cicho stęknął po czym przyparł Suho do ściany i zerwał z niego bluzę. Złapał starszego za pasek i zaczął się o niego znacząco ocierać. Dało się wyczuć przez materiał jak oboje byli już twardzi. Lay nie bawiąc się więcej w gierki wsadził bez ostrzeżenie ręke w bokserki chłopaka i zaczął pocierać główkę jego penisa a drugą ręką zsunął mu spodnie i bokserki. Lay uklęknął i bez ostrzeżenia wziął całego penisa Suho do buzi. Poruszał głową w górę i dół pomagąjąc sobie przy tym jedną ręką a drugą ugniatając jego jądra. Ssał i podgryzał go gdy Suho naglę szarpnął nim w górę, zdarł z niego spodnie i ustawił chłopaka tyłem do siebie. Lay posłusznie stanął w rozkroku i wypiał się. Suho bez żadnego lubrykantu czy chociażby przygotowania wszedł w niego głeboko i do końca. W całej toalecie rozległ się głośny pisk. Chłopak widząc łzy na policzkach młodszego zaczął je szybko zcałowywać i by załagodzić ból pocałował go. W tym samym czasie zaczął delikatnie się poruszać wciąż nie odrywając ust od niego. Chcąc zadać chłopakowi taką samą przyjemność jedną ręką złapał jego penisa a drugą pieścił jądra. Z chwili na chwilę poruszał się co raz to szybciej nie zaprzestając ruchów ręką. Parę chwil później Lay doszedł w rękę starszego a Suho w tym samym czasie w niego. Zdyszani jeszcze chwilę zostali w takiej pozycji aż w końcu usłyszeli dźwięk dzwonka i się zerwali.
- No, no. Wyrobiliśmy się w 10 min, to chyba nasz rekord. - Powiedział Suho i oboje w tym samym momencie się roześmiali.

piątek, 1 listopada 2013

COMEBACK YOUNGAH~

Jak pewnie niektórzy których jeszcze nie wywiało stąd zuważyliście mam taki mały comeback... Ale nie sama! Powracam z moją kochaną Martą. <3 Ona już niedługo przedstawi wam się a ja tym czasem poprzepisuje to co naskrobałam przez ten czas i może wrzucę^^. Chciałabym też was zaprosić no mojego innego bloga prowadzonego również z Martą i Justyną z opowiadaniamy ale nie Azjatyckimi niestety. Więc ten... Zapraszam do czytania! Blog~

Cudowne uzdrowienie. [ONESHOT]

Zespół: EXO
PARING: Kaisoo ( Kai x Kyungsoo )
Ostrzeżenia: Dowalam znaczek 18+ ~

- Kai, co się stało? - Spytał menager skulonego w łóżku chłopaka.
- Brzuch mnie strasznie boli. - Odpowiedział szeptem.
- W takim razie zostań w dormie, Kyungsoo dotrzyma Ci towarzystwa i się Tobą zaopiekuje.- Powiedział menager kierując się do drzwi. Kai uśmiechnął się na samo wspomnienie o przyjacielu i pomachał lekko menagerowi na dowidzenia.
***
- Mamy dwa dni wolnego, jak je spędzimy? - spytał Jongin leżąc obok D.O na kanapie przed telewizorem.
- Jak to jak? Ty masz się kurować, a ja się Tobą opiekować. - Powiedział mierzwiąc włosy młodszemu.
- Chciałbyś może coś zjeść? - Spytał starszy udając się do kuchni.
- Jak byś mógł mi coś zrobić...- powiedział Kai chowając się jeszcze bardziej pod koc.
- Okej, już się robi. Z czym chcesz kanapki? - Spytał Kyungsoo krojąc chleb i wstawiając wodę na herbatę.
- Obojętne mi to. Z czym zrobisz z tym będzie i tak będą pyszne! - Powiedział podnosząc się z kanapy i zakradając się do starszego po cichu i przytuląjąc go od tyłu.
- Aish! Jongin nie strasz! - Powiedział starszy odwracając się do niego przodem.
- Wiesz, że powinieneś teraz leżeć w łóżku? - Kontynuował.
- Wiem. - Odparł Kai nadal się wtulając w starszego.
- Skoro wiesz, to co tu jeszcze robisz? - Spytał starszy.
- Stoję i czekam na Ciebię, nie chcę leżeć sam. - Odparł młodszy i zrobił szczenięce oczka.
- Dongsaeng, mam to traktować jako zaproszenie? - Spytał Kyungsoo.
- Może tak, może nie. - Odpowiedział młodszy i posłał mu swój firmowy uśmiech. Kyungsoo nie zareagował na tą sugestywną propozycje, zwalił to na chorobę swojego Donsgsaenga.
***
- Jongin! Przyniosłem kanapki! - Krzyknął starszy stojąc przed drzwiami pokoju młodszego z zajętymi rękoma.
- Proszę, wejdź. - Krzyknął Kai z drugiej strony drzwi. D.O słysząc pozwolenie na wejście otworzył drzwi łokciem i wszedł do pokoju zatrzaskując je nogą.
- Proszę. - Powiedział chłopak podając młodszemu tacę z jedzeniem i siadając obok niego na łóżku.
- Dziękuję ale to będzie na deser.
- Powiedział Jongin przybliżając się trochę do swojego kolegi.
- Dlaczegogo na deser? A co zjesz teraz? - Spytał zdezorientowany Kyungsoo odsuwając się nieznacznie od chłopaka.
- Ciebie. - Odpowiedział Kai i rzucił się na młodszego siadając na nim okrakiem i przypierając go całym swoim ciężarem do łóżka. Jongin z premedytacją zaczął pocierać ich penisy o siebie.
- A-ahh... Kai, co Ty robisz?! Złaź ze mnie! - Krzyknął starszy i zepchnął przyjaciela z siebie.
- Nie wiem co Ci strzeliło do głowy ale więcej tak nie rób, to nienormalne. - Powiedział na odchodne i wyszedł z pokoju trzaskając drzwiami i tym samym zostawiając Kaia oniemiałego w ich wspólnym pokoju.
- I tak będziesz mój, umma. - Pomyślał i zabrał się za pałaszowanie kanapek.

*Wieczorem*

Po trzech godzinach siedzenia samotnie w pokoju i romyślania jak uwieść swojego Hyunga Jongin wyszedł w końcu z pokoju i skierował się do łazienki by wziąść prysznic. Pech chciał, że Kyungsoo nie zamknął za sobą drzwi i zostały one lekko uchylone ale wystarczająco by zobaczyć Kyungsoo w pełnej okazałości pod prysznicem.
- O MAMUSIU... To mi się chyba śni... - Pomyślał Kai. - On jest taki idealny... Matko, wziąłbym go nawet pod tym pryznicem... Pewnie zacząłby się wić pod moim dotykiem gdybym zaczął go stymulować - niekoniecznie grzeczne rozmyślenia Jongina przerwał pisk Kyungsoo spod prysznica. Starszy jakimś cudem zobaczył młodszego przy drzwiach i zaczął go wyzywać od starych pedofilii i zboczeńców. Zaraz potem D.O gonił młodszego w samym ręczniku przez całe mieszkanie. W końcu oboje wylądowali w salonie na kanapie siedząc koło siebie.
- Możesz mi wytłumaczyć, CO CI KURWA ODPIERDOLIŁO?! - Wrzasnął starszy.
- J-ja... Aish... - Jongin siadł starszemu okrakiem na kolanach i namiętnie pocałował. Ku zdziwieniu młodszego starszy nie odepchnął go tylko pogłębił pocałunek. Młodszy chcąc dostać się do środka położył rękę na kroczu D.O i zaczął nią lekko pobudzać jego człowieka. Kyungsoo jak na zawołanie pisnął a młodszy to wykorzystał i wtargnął do środka penetrując językiem każdy zakamarek jego jamy ustnej. Po długiej chwili oderwali się od siebie ciężko dysząc. - Kyungsoo... Czy ty....
- Tak. A teraz się zamknij i zabierz mnie do sypialni. - Powiedział starszy oplatając nogami pas Jongina. Po krótkiej chwili oboje leżeli na łóżku w sypialni nadzy. Kyungsoo zsunął się trochę w dół tak, że leżał między nogami młodszego. Zbliżył twarz do stojącego już na baczność przyjaciela Kaia i drażnił go swoim ciepłym oddechem. Kyungsoo chcąc ulżyć w końcu swojemu przyjacielowi wziął jego penisa w rękę i niepewnie zaczął go stymulować zaraz potem dołączając do tego wilgotne usta i ciepły język. W ich pokoju niemal można było wyczuć pożądanie. Było tam tak gorąco, że krople potu spływały po obu rozpalonych ciałach. Dało się tam słyszeć tylko ciche jęki chłopaka i mlaskanie. Kyungsoo sunął ustami w górę i dół dołączając do tego rękę. Po paru kolejnych ruchach D.O wyczuł, że jego chłopak zaraz dojdzie więc od razu zaprzestał czynności. Po chwili Kai leżał między nogami Kyu nakładając na swoje palce lubrykant. Zaraz potem Jongin jedną ręką stymulował chłopaka a u drugiej trzy palce boleśnie wbijały się w jego odbyt. Po zrobieniu nożyczek i innych tego typu rzeczy Kai uznał, że jego przyjaciel jest gotowy. Zaraz potem bez żadnego ostrzeżenia wbił się w Kyungsoo. Ku zdziwieniu młodszego (po razkolejny tego dnia) D.O tylko jęknął i za chwilę sam zaczął ruszać biodrami. Jongin nie chcąc więcej zwlekać zaczął się poruszać w starszym. Na początku ostrożnie i wolno a za chwilę szybko i niedbale. Po parenastu takich ruchach Kyungsoo pisnął. Kai wyczuł, że właśnie w tym miejscu jest jego tzw punkt G więc pchnał tam jeszcze parenaście razy. Dla Kyungsoo było to za dużo i doszedł z małą pomocą Kaia. Zaraz po nim Jongin spuścił się w niego.
- Od razu brzuch mnie przestał boleć! - Powiedział młodszy wtulając się w Kyungsoo.
- Po tak wspaniałym seksie to się nie dziwię. W końcu był ze mną, to było do przewidzenia. - Odpowiedział starszy i zaraz potem oboje się roześmiali. Po paru minutach zasneli ciasno spleceni że sobą.

czwartek, 11 lipca 2013

Prezent niespodzianka part II. [ONESHOT]

Wiem, że obiecałam pierwszy rozdział nowego opka ale moja wena wyjechała na wakacje a to miałam już wcześniej napisane. ;-; No więc miłego czytania. <3
~~~~~~~~~~

Słońce świeciło z okna i padało na twarz Keya który leżał głową na torsie Jonghyuna. Przetarł oczy i delikatnie zdjął głowe z torsu swojego chłopaka. Siadł po turecku na łóżku i się zastanawiał. Spojrzał na siebie i zobaczył, że jest goły. Nie przeszkadzało mu to. W końcu Jong i tak go jeszcze nie raz zobaczy nago. Ten wyżej wymieniony siadł na łóżku z rozłożonymi nogami i przyciągnął do siebie Dive tak aby jego klatka piersiowa stykała się z jego plecami. Oboje byli goli więc jakby teraz ktoś wszedł...- Jonghyun nie dokończył bo jego przemyślenia przerwał chrząkający Onew w progu drzwi. Key momentalnie zacisnął nogi by jego Hyung nie zobaczył...wiadomo czego. Patrzył się na nich jak na debili. Yyy...ja...przepraszam....chciałem tylko powiedzieć, że śniadanie jest już gotowe...- powiedział jak najszybciej potrafił Jinki i zatrzasnął drzwi. Key spojrzał się na starszego błagalnym wzrokiem. C-co...my teraz...-spytał. Niewiem, nieobchodzi mnie to. Ważne, że jestem teraz z Tobą a jeśli oni tego nie zaakceptują to znaczy, że nie byli naszymi prawdziwymi przyjaciółmi. - powiedział Jjong. Wiesz, że Cię kocham ? - spytał Key. Wiem, ja Ciebie też - odpowiedział i pocałował już jego Divę.

***

Kiedy wszyscy zjedli śniadanie JongKey poprosiło aby wszyscy zostali jeszcze przy stole. W końcu mieli ważną wiadomość. Ja i Key jesteśmy razem. - wypalił Jonghyun na jednym wdechu. Pierwszy odezwał się Tae - To wspaniale! - krzyknął. Reszte chyba zamurowało bo nikt nawet na nich nie patrzył. Atmosfera w kuchni zrobiła się tak gęsta, że można by ją ciąć nożem. Para stała na środku trzymając się za ręce i lustrowała wzrokiem Onew i Minho. Lider wkońcu podniósł wzrok i spytał się jak mają zamiar powiedzieć to menadżerowi i SM. Jonghyun patrzył na niego z pogardą. Czy dla was liczą się tylko pieniądze, wytwórnia i to co fani pomyślą ?! - krzyknął Key ze łzami w oczach. Czy wy jesteście naprawde takimi egoistami ?! - kontynuował z nutką pogardy w głosie. Stał tak jeszcze chwile wpatrzony w Minho który nic nie mówił ale jego mina mówiła sama za niego, że nie jest za temu związku i wybiegł do pokoju a zaraz za nim Jong. Siedział na łóżku i łkał jak małe dziecko. Jego najlepsi przyjaciele go zawiedli oczywiście oprócz Maknae który był zachwycony tą nowiną. Przynajmniej jeden normalny. - pomyślał Jonghyun tuląc swojego chłopaka.

2 miesiące później

Jonghyun siedział z Key przed telewizorem w swojej kawalerce oglądając jakąś drame. Może zrobie kolacje a ty idź weź prysznic ? - powiedział Key. Ok, to za 15 min będę. - odpowiedział. Key wstał z kanapy i udał się do kuchni by zrobić kolacje. Wyciągnął z szafki pięć miseczek i odrazu się skarcił. Fuck...przecież już z nimi nie mieszkamy... - powiedział cicho Key. Schował niepotrzebne naczynia do szafki, zalał płatki mlekiem i usiadł do stołu. Nie mineło 2 min a Jonghyun siedział razem z nim jedząc płatki. Nie żałujesz, że odeszliśmy od nich ? - spytał Key ni z beczki ni z pietruszki. Nie, nie żałuje. Poprostu niedocenili tego co mieli. - odpowiedział.y